|
|
||
ŻYCIORYS WANDY PAWLIK |
24.11.2003r. | |
|
Pisarka
urodziła się 18 XI 1926 r. w miejscowości
Długosiodle koło Ostrołęki jako córka
Andrzeja Pisarka (nomen omen) i Józefy z domu Kowalczyk. Ojciec jej był
urzędnikiem skarbowym w Ostrołęce, gdzie w 1939 r. ukończyła szkołę powszechną.
Los nie był dla niej łaskawy. Ledwie ukończyła szkołę i zdała egzaminy do
wymarzonego gimnazjum, wybuchła II wojna światowa i Polska stanęła w obliczu
walki z najeźdźcą. W pamiętniku, który prowadziła w czasie wojny czytamy:
Jeszcze dwa lata temu chodziłam do szkoły. Skończyłam szkołę powszechną
i zdawałam do gimnazjum. Zdałam. Byłam szczęśliwa, bo chodzić do gimnazjum było
szczytem moich marzeń. [...] Dwa dni potem zbudziły nas o świcie straszliwe
huki. Szyby w oknach dzwoniły, ściany drżały. To samoloty niemieckie
bombardowały sąsiednie dwory i wioski. Wojna. Mówiło się o niej po cichu. I oto
już wybuchła nagła, barbarzyńska, niszczycielska. Na skutek wysiedlenia rozpoczęła
się wojenna wędrówka rodziny Pisarków. Znaleźli się w Klonowicy koło Białej
Podlaskiej, gdzie spędzili miesiąc, a potem wrócili do Ostrołęki. W Ostrołęce
upłynął nam rok ciężki, rok smutny, w Ostrołęce żyło się jak na wulkanie, ciągle
oczekując wybuchu i nieszczęścia, W początku ciemne mroki okrutnej niewoli
rozświecała nam jeszcze nadzieja podsycana ogniem wiadomości z tajnych
odbiorników radiowych. Lecz gdy wykryto, gdy skonfiskowano radia, aresztowano
właścicieli, zgasł dla nas jasny płomień. Zgasła nasza gwiazda, jeno okruch
z niej pozostał i błyska w ciemnościach aż dotąd słabym i chwiejnym światłem
i błyska z oddali i przyświeca tysiącom, tysiącom Polaków aż po dzień
dzisiejszy. Nadzieja nasza ..., że przyjdzie dzień…[1] Niestety nadeszły ciężkie czasy: aresztowania, nędza, głód, żandarmi z karabinami, wędrówka w nieznane. I znów wysiedlenie. Tym razem do obozu rozdzielczego w Działdowie, a potem do Dobranowic, niedaleko Wieliczki. To właśnie tam piętnastoletnia Pisarkówna zaczęła prowadzić dziennik. Pamiętnik ów, pisany w latach 1941-42, daje świadectwo okupacyjnej rzeczywistości. Na kartach pamiętnika jawią się
nam zwykli ludzie z ich codziennymi problemami, troskami, cierpieniami. Wanda,
to doskonały obserwator. W sposób dojrzały ocenia sytuacje oraz ludzi, z którymi
zetknęła ją wojenna zawierucha. Co dziwne, ta nastolatka potrafi tłumaczyć
niegodziwość, podłość i zło, z którymi spotykała się bardzo często. Nie potępia
ludzi, którzy upokarzali ją i jej rodzinę. Rozumie i tłumaczy ich postawy, nie
ma w niej gniewu i złości, choć nieraz jest rozgoryczona.
Bieda i głód, a także tęsknota za swoimi, doskwierała rodzinie tak bardzo, że Józef
Pisarek czynił starania o pozwolenie na powrót w rodzinne strony. Dwa lata
później znaleźli się w Wełdzirzu na Kresach (woj. stanisławowskie), a stamtąd
wrócili na Mazowsze. Zamieszkali w Ostrowi Mazowieckiej,
gdzie ojciec znalazł pracę w Urzędzie Skarbowym.
W 1946 r. Wanda ukończyła tamtejsze gimnazjum i podjęła pracę w małej 6-klasowej
szkole podstawowej w Nożewie koło Ostrołęki. Pracowała tam przez rok jako jedyna
nauczycielka. Jednocześnie kontynuowała naukę na kursach wieczorowych w Ostrowi
Mazowieckiej i Ostrołęce. Egzamin maturalny zdała w Liceum Ogólnokształcącym dla
Dorosłych w Wieliczce w 1948 r. Po wakacjach, w październiku rozpoczęła
wymarzone studiach polonistycznych na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był to wybór
dla niej oczywisty. Posiadała zdolności literackie, o czym przekonuje nas
lektura ocalałego pamiętnika z czasów wojny. Miała też praktykę w pracy
pedagogicznej. Patrząc na karty indeksu Wandy Pisarkówny widzimy, że miała
szczęście być studentką wielkich sław filologii polskiej: prof. Stanisława
Pigonia, prof. Kazimierza Wyki, prof. Zenona Klemensiewicza, prof. Kazimierza
Nitscha, prof. Romana Ingardena i innych. W ramach Koła Polonistów UJ pisała
materiały informacyjne publikowane w serii wydawniczej „Dobra książka".
Uzyskawszy w październiku 1952 r. dyplom
magistra polonistyki, rozpoczęła pracę w powstającym krakowskim Wydawnictwie
Literackim. Lubiła tę pracę, jednakże otrzymała nakaz pracy w szkole na
Ziemiach Odzyskanych. Skierowano
ją do nowotworzonego Zespołu Państwowych Techników Rolniczych w Nysie
(przemianowanego później na Zespół Szkół Rolniczych).
Z tą
szkołą związała się do końca swego życia. Przepracowała tam w sumie 30 lat jako
nauczycielka języka polskiego, pracując początkowo w systemie dziennym, a
później również na Wydziale Zaocznym. Jako młoda nauczycielka współtworzyła dużą,
bo liczącą obecnie ok. 40 tys. tomów, bibliotekę szkolną.
W 1954 r. Wanda Pisarkówna
poślubiła Karola Pawlika – jednego z dyrektorów tej szkoły. W 1955 r. przyszła
na świat pierwsza córka – Anna, a rok później druga – Maria. Odtąd swój czas
dzieliła między pracę zawodową a obowiązki domowe. Przez pierwsze lata
małżeństwa Pawlikowie mieszkali w służbowym mieszkaniu przy ZSR, by w 1962 r.
przenieść się do własnego domu jednorodzinnego przy ulicy
Żeromskiego 18.
Wanda Pawlik szybko
zaaklimatyzowała się w nowym środowisku. Niemalże od początku swego pobytu
w Nysie włączyła się w różne inicjatywy społeczne i kulturalne, których celem
było jak najszybsze podniesienie miasta z zapaści kulturalnej i przyspieszenie
procesu integracji ludności przybyłej tu z różnych stron kraju. Działania te
miały na celu pomóc ludziom odnaleźć w Nysie swoje miasto. Pisarka znalazła się w centrum życia kulturalnego i z grupą zapaleńców w październiku 1961 r. była współinicjatorem powołania do życia Towarzystwa Regionalnego Ziemi Nyskiej (przemianowanego w 1971 r. na Towarzystwo Miłośników Ziemi Nyskiej, a w 1975 r. na Nyskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne działające do dzisiaj). Skupieni w nim ludzie kultury, nauczyciele, historycy, muzealnicy byli złączeni chęcią budzenia umiłowania ziemi nyskiej oraz popularyzowania wiedzy o regionie. Głównym celem towarzystwa było zaangażowanie mieszkańców regionu nyskiego w nurt życia społecznego, rozwijanie twórczości kulturalnej oraz budzenie patriotyzmu lokalnego. W latach 1965-71 była członkiem Zarządu TRZN, a w latach 1971-75 pełniła funkcję sekretarza Zarządu TMZN. Przez cały ten okres współdziałała z nyskim poetą Jerzym Kozarzewskim (potomkiem Norwida), z którym współtworzyli towarzystwo. Uważała, że nowi mieszkańcy Ziem Odzyskanych łatwiej uznają tę ziemię za swoją, gdy ukaże się im i udokumentuje jej polskość. Miały temu służyć wydawnictwa towarzystwa, a między innymi i drobne publikacje Wandy Pawlik. W swoich pracach chciała przybliżyć czytelnikom najistotniejsze wydarzenia z przeszłości miasta. W ramach towarzystwa przez wiele lat prowadziła sekcję historyczną. Sekcja historyczna w ramach swych prac zajmowała się i zajmuje dziejami księstwa nysko-otmuchowskiego, nyskiego Carolinum oraz najnowszą historią regionu.[3] Organizowano liczne odczyty, wykłady, pogadanki i wystawy. W latach 1972-73 z inicjatywy Miejskiej Biblioteki Publicznej oraz Towarzystwa Wiedzy Powszechnej działał Uniwersytet Wiedzy o Regionie.[4] Cotygodniowe zajęcia cieszyły się dużym powodzeniem wśród młodzieży. Wanda Pawlik m.in. opowiadała młodym słuchaczom o warsztacie pisarskim, a także o swoich kolegach „po piórze”. Mimo tylu różnorodnych i absorbujących zajęć znalazła czas na realizację swych młodzieńczych planów. Od wczesnych młodzieńczych lat pociągała ją praca literacka. Pierwsze próby pisarskie miała już za sobą. O dużym talencie literackim świadczą zachowane fragmenty „Pamiętnika" i powieści, których nie odważyła się oddać do druku.
Efektem zafascynowania
działalnością literacką i historią regionu było rozpoczęcie w połowie lat
sześćdziesiątych pracy nad trylogią historyczną ukazującą dzieje ludzi żyjących
w Nysie na przestrzeni wieków. Miała gotowy zarys poszczególnych części:
„Gallickie lilie", „Probusowy sąd" i „Osiedleńcy". Jednak z powodu braku
zainteresowania wydawcy tym tematem pracę nad trylogią zarzuciła. W 1969 r. nakładem Instytutu
Wydawniczego PAX w Warszawie wydano jej pierwszą powieść „Spotkali się nad
Nysą". Akcja utworu osadzona jest w powojennych realiach opolskiej wsi.
Autorka ukazuje trudne problemy procesu integracji, które zachodzą między
różnymi grupami etnicznymi, zmuszonymi do tworzenia na nowym terenie społecznej
jedności. Zetknięcie się w jednym miejscu ludzi zza Buga, Kielecczyzny,
Małopolski z ludnością śląską tworzyło barwną, choć pełną dramatyzmu mieszankę
nawyków, obyczajów i wyznań. Jednak wspólna ojczyzna, problemy społeczne,
rodzicielskie i gospodarcze powodują, że te tak różne grupy etniczne, podejmują
działania na rzecz wspólnego dobra. Książka od razu zyskała uznanie czytelników i krytyki. Recenzenci zgodnie podkreślali wyjątkową odwagę artystyczną autorki, która pozwoliła jej zbliżyć się do problemów najtrudniejszych, do ludzkich konfliktów. Kazimierz Kowalski tak ocenił debiutantkę [...] nieoczekiwanie pojawiła się u nas, na Śląsku, wybitna pisarka, zdolna do stworzenia wielkiego dzieła, panoramy śląskiej po 1945r.[5] Andrzeja Graja napisał: Książka będąca dobrą zapowiedzią. Bezpretensjonalna, daleka od wszelkich panujących mód w swej chęci zwykłego, zajmującego opowiadania.[6] Natomiast Ryszard Poluszyński pisał: Opolskiemu środowisku literackiemu przybył nowy wartościowy pisarz, oryginalny talent.[7] Wydawca przedstawił książkę następująco: Jest to książka bogata i dojrzała, mądra i malownicza, ale bez malowankowych efektów; ludzie, którzy na tych kartach rodzą się i umierają są ludźmi z krwi i kości; nie jest to jednak powieść o żadnym z nich - bohaterem jest samo życie, które zaszczepione od nowa na powojennej ruinie scala się, zakorzenia i rośnie z dnia na dzień, piękne i trudne.[8] Trudno chyba o bardziej pochlebne opinie dla pisarki wkraczającej dopiero do literatury.
Wydając w 1970 r. swoją kolejną powieść „Ciąg dalszy pisze Kofi" Wanda Pawlik zaskoczyła czytelników i recenzentów. Zaskoczeniem była podjęta tematyka. Pisarka na długie lata porzuciła tematykę śląską. Zafascynowała ją egzotyka. Nowa powieść przenosi czytelnika do odległej Afryki. Autorka opowiada o przygodach młodego polskiego inżyniera, który odwiedza kuzyna - misjonarza w afrykańskim buszu, zostaje tam i uczestniczy w życiu plemienia. Tematem są konflikty wynikłe ze spotkania cywilizacji z tradycją. Maszynopis powieści przedłożono do zaopiniowania ambasadorowi Polski w Ghanie. Stwierdził on, że to, o czym Pawlik pisała, jest wiernym odbiciem stosunków panujących w tym kraju. Opinia ta jest dowodem uznania dla wyobraźni autorki.
W 1971 r. Wanda Pawlik, mająca
już na swym koncie dość duży dorobek twórczy, została przyjęta do Związku
Literatów Polskich (na
wniosek opolskiego oddziału ZLP - osobą „wprowadzającą” był opolski pisarz
Zbyszko Bednorz). Należy tu nadmienić, że w owych czasach przyjęcie do ZLP nie
było proste nawet dla osób posiadających udokumentowany dorobek literacki.
Aktywnie uczestniczyła w spotkaniach opolskiego oddziału ZLP oraz w spotkaniach
klubu pisarzy „Krąg", do którego należała.
Akcja kolejnej, wydanej w roku
1971 r., powieści: „Dziwny świat Tahunii Sasaki" rozgrywa się w Indonezji
w ostatnich dniach wojny i wiele lat później. Pisarka prezentuje tu
wielonarodową grupę ludzi, którzy w warunkach zagrożenia przełamują bariery
uprzedzenia i obcości. Poznają sens braterstwa i solidarności. Pisarka oparła
się tutaj na listach misjonarza - ojca Józefa Glinki i według krytyków bardzo
dobrze oddaje koloryt wysp indonezyjskich.
Wydana w 1973 r. czwarta z rzędu
powieść W. Pawlik „Pług i kindżał” rozgrywa się wprawdzie w Polsce, ale
autorka nie pozbawiła czytelników pewnej dozy egzotyki, w której pewnie
zasmakowali, czytając jej poprzednie książki. Bohaterami są afgańscy studenci,
którzy przyjeżdżają do Łodzi wprost z niedostępnych gór Hindukuszu. Autorka
spotykała młodych Afgańczyków w szkole, w której pracowała. Miała możliwość
rozmowy z nimi, poznania ich kultury i obyczajów. Duży talent literacki
w połączeniu z bogatą wyobraźnią pozwoliły jej stworzyć fascynującą fabułę.
Wydania piątej pozycji -
„Tryptyku nyskiego" - złożonego do druku w Wydawnictwie Śląskim w Opolu,
Wanda Pawlik nie doczekała (umowę z wydawnictwem podpisała 2 maja 1983 r.). Są
to opowieści związane z historią Nysy i regionu nyskiego. Autorka od dawna
myślała o jego wydaniu, książka jednak ciągle nie trafiała do czytelników.
Kilka lat po śmierci
powieściopisarki, staraniem jej męża ukazała się jeszcze jedna jej powieść - „Decyzja”. Akcja tej powieści rozgrywa się w pustynnym zakątku Chile po
puczu wojskowym i zamordowaniu prezydenta Salvadora Allende. Polityczne zawirowania nie
omijają małej placówki misyjnej, którą na tym pustkowiu tworzą dwie siostry
zakonne - Polka i Chilijka. Zręby nowego życia na tym odludziu z mozołem tworzą
misjonarki i dziesięcioosobowy oddział wojskowy.
Pisarka współpracowała z Redakcję
Literacką Opolskiej Rozgłośni Polskiego Radia, której kierownikiem był Kazimierz
Kowalski. Na opolskiej antenie radiowej prezentowała swoje nyskie opowiadania.
Spróbujmy zrekonstruować
przeciętny dzień pracy naszej powieściopisarki. Do południa miała zajęcie
w Zespole Szkół Rolniczych. Potem dom i rodzina. Po południu prowadziła kursy,
odczyty, spotkania autorskie itp. Dopiero wieczorem mogła w spokoju zasiąść
w swoim pokoiku na 11 piętrze „wieżowca” przy ulicy
Świerczewskiego 2
(obecnie
Piłsudskiego 2). […]
Zasiadała do tego, co najbardziej lubiła i ceniła - do pracy literackiej.
Pisała, lub poprawiała napisany tekst, studiowała materiały historyczne, książki
sprowadzane z bibliotek uniwersyteckich w kraju. Jej czas był wypełniony pracą.
Pracowała ponad miarę, była w ostatnim czasie mocno zmęczona, opowiadała
o niedomagającym sercu. Na dodatek szalenie dużo paliła. Nie było wtedy dobrych
papierosów, zresztą jakie to może mieć znaczenie, dobry czy zły papieros, każdy
naładowany jest śmiercią. Wiem o tym dobrze, bo i ja paliłem, skutków palenia
dramatycznie doświadczyłem, na szczęście w porę jeszcze palenie rzuciłem. Wanda
Pawlik nie potrafiła wyrzec się papierosów. Ciągle przerywała i wracała.[9]
W związku ze zbliżającą się trzecią wizytą Papieża-Polaka w Ojczyźnie (16÷23
czerwca 1983r.) redakcja „Trybuny Opolskiej” zwróciła się do pisarki
z pytaniem: jakie nadzieje wiąże z wizytą papieża w Polsce? Powiedziała wtedy
m.in.: Pokój boży to nie tylko powstrzymywanie się od wojen, zapobieganie im,
ale też przebudowa świata w duchu sprawiedliwości i praworządności. Pokój boży
to stan serc ludzkich, to praca ludzkich rąk i umysłów. Encyklika Jana Pawła II
„O pracy ludzkiej” (Laborem exercens) wskazuje trzy warunki potrzebne do
skutecznego posiewu sprawiedliwości, do wyrównania różnic zarówno między ludźmi,
jak i państwami wysoko zorganizowanymi i zapóźnionymi w rozwoju: wolność,
powinność i odpowiedzialność. Któż z nas Polaków wierzących czy niewierzących,
pod tymi warunkami się nie podpisze[10].
Tym wartościom pisarka była wierna przez całe swoje życie i je propagowała. Była
to jej ostatnia publiczna wypowiedź –przesłanie, które nam pozostawiła. Co prawda w sierpniu 1982 r. zasłużona nauczycielka przeszła na emeryturę, to w czerwcu 1983 r. egzaminowała słuchaczy wydziału zaocznego. Wieczorem po powrocie ze szkoły zasłabła. W nocy z 15 na 16 czerwca 1983 r. nagła śmierć zabrała ją mimo, że była w okresie największych możliwości twórczych. Jej odejście przyniosło wielką stratą dla naszej oświaty i kultury. Na pogrzeb tej nieprzeciętnej pisarki, ofiarnej nauczycielki, mądrej i szlachetnej kobiety przybyły tłumy. Przyjechała też delegacja opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich ze Zbyszkiem Bednorzem na czele, który wygłosił nad grobem przejmującą mowę pożegnalną. Przybyli pożegnać koleżankę, mimo że w związku ze stanem wojennym działalność ZLP została zawieszona przez władze. Za swą pracę pedagogiczną i społeczną, Wanda Pawlik odznaczona została Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, odznakami regionalnymi „Zasłużony dla Ziemi Nyskiej” i „Zasłużony Opolszczyźnie" oraz prestiżową Nagrodą Ministra Oświaty i Wychowania I stopnia.
[1] W. Pawlik, Pamiętnik, nie publikowany. [2] K. Kochajkiewicz i A. Szulewska, Rozmowa uczennic Gimnazjum nr 1 w Nysie z Ireną Bednarek, abiturientką Technikum Rolniczego Wydziału Zaocznego w latach 1975-80, Nysa 2003. [3] K. Zalewski, Dziesięć lat działalności Towarzystwa Regionalnego Ziemi Nyskiej 1961-1971, [w:] Szkice Nyskie, Instytut Śląski, Opole 1986, t. 1, s. 219-222. [4] Cz. Mykita-Glensk, Z problematyki życia kulturalnego nysy w latach 1945-1973, [w:] Szkice Nyskie, Instytut Śląski, Opole 1986, t. 2, s. 206. [5] K. Kowalski, Spotkali się nad Nysą, „Trybuna Opolska” 1969, nr 330, s. 4. [6] A. Graj, Wesela i integracja nad Nysą, „Kultura” 1970, nr 7, s. 11. [7] R. Wicz-Poluszyński, Wanda Pawlik - Spotkali się nad Nysą, [w:] Szkice Nyskie, Instytut Śląski, Opole 1970, t. 1, s. 264-267. [8] W. Pawlik, Spotkali się nad Nysą, „PAX”, Warszawa 1969. [9] K. Kowalski, Spotkali się nad Nysą, „Trybuna Opolska” 1983, nr 143, s. 9. [10] K. Turwid, Oczekiwania (rozmowa z W. Pawlik), „Trybuna Odrzańska” 1980, nr 72, s. 4.
|
||
|
|